PO PROSTU

 

 

Spektakl "Po prostu"
 
Reżyseria: Romuald Wicza-Pokojski
 
Obsada: Teatr Wiczy
 
Premiera: 2003 rok
 
Teraz znajdujemy się w procesie przetwarzania poprzez pokazywanie, czyli nastaje przedstawienie emocji, wynikających z zestawienia ludzi i zdarzeń.
 
Zdarzeniem, które postanowiliśmy poddać obróbce scenicznej jest reaktywowanie naszego teatru. Ludźmi, wyrażającymi swój stosunek do tegoż jesteśmy my sami.
Fragment Po Prostu
 
 
"Gdy znów do murów klajstrem świeżym
Przylepiać zaczną obwieszczenia
Gdy "do ludności", "do żołnierzy"
Na alarm czarny druk uderzy
I byle drab, i byle szczeniak
W odwieczne kłamstwo ich uwierzy,[...]"
J. Tuwim, Do prostego człowieka
 
Po prostu...gry i zabawy chłopców
Po prostu...gdy będzie jutro
Po prostu...
 
"To nic, że ból rejestrujemy w naszych oczach
dogoni nas to, co zabierze nam wszystko
słowa owijamy wyblakłymi tapetami
tuż za rogiem czeka rzeczywistość [...]"
Świat Czarownic, Druga istota (z płyty Ho - Ka - Hey)
 
 
Reasumując przedstawiamy Wam Osiedlowy Teatr Reaktywowany, licząc oczywiście na Państwa i Wasze, Szanowni, współ-odczuwanie.
 
Fragment Po Prostu
 
 
 
Z prasy o Po prostu...
 
Mocnym głosem
 
Premierowy spektakl w reżyse­rii Romualda Wiczy-Pokojsklego jako jedyny z ośmiu pokazanych w Toruniu w ubiegłym tygodniu przedstawień dotyka w namacal­ny i bezpośredni sposób czasu i miejsca, w którym żyjemy. Te­atrowi Wiczy udało się też wywo­łanie silnej, emocjonalnej reakcji widowni. Wicza zastosował kilka, wydawałoby się prostych i wypró­bowanych sposobów, by wywołać efekt współmyślenia i współ-odczuwania. Mówiąc ludzkim języ­kiem; to przedstawienie bawi, po­rusza intelektualnie i wywołuje najzwyczajniejsze  w świecie wzruszenie. Czyli mamy coś, co jest dziś na scenach zjawiskiem nieczęstym.
Gry i zabawy
Oglądamy zabawy chłopców i młodych mężczyzn z miasta. Na przykład w „osiedlowy teatr reak­tywowany", a jest to pretekst, by w zabawnej, kabaretowej kon­wencji pokazać kilka obrazków z życia trochę realnego, trochę medialnego. Trudno się nie śmiać z parodii tok-szołu, w którym „najbardziej poszukiwany czło­wiek świata" gardłowym, niearty­kułowanym językiem deklaruje miłość do breakdance'u, rapuje i co tam jeszcze. Znakomity jest w tej roli Krystian Wieczyński.
 
Dowodem ostrości widzenia i umiejętności jej przetwarzania na scenie jest m.in. koślawa kon­strukcja owego osiedlowego te­atru, która chwieje się, przewraca, wymaga podtrzymywania. To znak świata tymczasowego, nie­dokończonego, paskudnego po prostu, który jednak jest własny, oswojony, jakoś akceptowany.
 
Agitka i prawda
Chłopcy pokazują też, że są sil­ni, że mają dziewczyny i że te dziewczyny ich lubią. Wojna jest początkowo tylko elementem gry i zabawy. Jest na niby, ale przecież prawdziwa wojna wisi na włosku. (w dniu premiery, 13 marca, było już wiadomo, że mamy przed sobą jeszcze najwyżej tydzień pokoju. Chyba że zdarzy się cud). I w tym momencie w przedstawieniu poja­wia się inny ton. Radosław Smużny mówi przez tubę wiersz Julia­na Tuwima „Do prostego człowie­ka". Tekst, napisany u progu wielkiego kryzysu pod koniec lat dwudziestych XX wieku, jest go­rącym protestem przeciwko bie­dzie i wojnie. Jest mocnym, ciągle poruszającym oskarżeniem wy­mierzonym w światowy kapitał (dziś powiedzielibyśmy - w kapitał globalny).
 
Zarazem ten wiersz brzmi jak antywojenna agitka, bo przecież Tuwim, w słusznym poetyckim  gniewie,   nieco   rzeczywistość upraszcza. I gdy już się wydaje, że Wicza wpisuje „Po prostu" w serię antywojennych manifestacji arty­stycznych i politycznych następuje coś, co przywraca zachwiane na chwilę proporcje. By nie psuć zna­komitego teatralnego efektu po­wiem tylko, że puenta jest tyleż za­skakująca, co mocna i właśnie wzruszająca. Młodzi mężczyźni, przywiązani do swych plebejskich uciech, nastawieni wrogo do syste­mu, który ich nie rozpieszczał, sta­ją wobec nieuchronnej konieczno­ści i przyjmują ją jako naturalną.
 
Mówi się, że cechą artysty jest rozpoznawanie zjawisk społecz­nych wcześniej, niż czyni to so­cjologia a nawet publicystyka. W Teatrze Wiczy nastąpiło, moim zdaniem,  takie rozpoznanie. I pewnie warto by zastrzec, że te­atr to nie gazeta ani katedra so­cjologii, że deklaracja artystyczna jest mówieniem w swoim, a nie społeczeństwa imieniu itd. Sprawdźcie państwo na sobie, czy trzeba to zastrzegać. Po prostu.
 
Autor: Andrzej Churski