EMIGRANCI

 

SŁAWOMIR MROŻEK
EMIGRANCI
 
Reżyseria: Romuald Wicza-Pokojski
 
Premiera: 2004 rok
 
Najwybitniejszy utwór Sławomira Mrożka od ukazania się Tanga, a zarazem jeden z najważniejszych polskich dramatów okresu powojennego 
 
Emigranci Teatru Wiczy
 
Spektakl gramy w 39-letnim Mercedesie L 508 D. To jest samochód-camping, służący do podróżowania przez długi czas bez konieczności wracania do domu. Naszą pierwszą myślą, kiedy go (ten samochód) zobaczyliśmy, było - to taki dom dla emigrantów!
Zmieniliśmy podejście do dramatu Mrożka, wstawiając go w aktualną, możliwą i tu (w Polsce przystępującej do Unii Europejskiej) i tam (w Europie zachodniej) sytuację.
Nie bez znaczenia są doświadczenia aktorów grających postaci XX i AA: Radosława Smużnego i Krystiana Wieczyńskiego... 
 
Współczesny "wóz Drzymały" staje się miejscem akcji dla dramatu Emigranci. Możliwość wpuszczenia na spektakl tylko dziesięciu osób (aktorzy i widzowie) stwarza atmosferę reality show. W tej sytuacji samochód staje się naszym (widzów i aktorów) domem, którym wjeżdżamy (dosłownie i w przenośni) do Europy. Tak jak w każdym domu chodzimy do łazienki, oglądamy telewizję, jemy, śpimy...
€migranci (tytuł pisany ze znakiem waluty euro zamiast E) Teatru Wiczy w reżyserii Romualda Wicza - Pokojskiego, jednego z najbardziej uzdolnionych dramaturgów i reżyserów młodego pokolenia, to pierwsza w Europie premiera w samochodzie campingowym
Po trzydziestu latach od pierwszego wystawienia Emigrantów  Polska wchodzi do Unii Europejskij. Co się zmieniło od tamtego czasu? Jak wygląda emigracja ludzi urodzonych w latach 70 - tych i 80 - tych? Kim są emigranci nowego wieku? Czy są to E - migranci, czy EURO - migranci? Obraz Polaka - emigranta na pewno się zmienił. To coraz rzadziej uciekinier polityczny, częściej człowiek szukający spełnienia materialnego.
 Z danych statystycznych wynika, że do 25 - milionowej polonii co roku dołącza kilkadziesiąt tysięcy młodych Polaków.
 
 
 
PRASA O  €MIGRANTACH TEATRU WICZY...
 
 
DOKĄD JEDZIE TO AUTO
 
Teatr Wiczy wystawia swoich Emigrantów na parkingu przy Woli Zamkowej w starym, kempingowym Mercedesie. Spektakl jest zatem bardzo kameralny, gdyż może go obejrzeć nie więcej, niż 10 osób.
 
Tutaj - jak w telewizji - odbiorca widzi wszystko w dużym zbliżeniu. Dlatego konieczna była zmiana stylu gry aktorskiej.
Publiczność zastaje bohaterów jakby w samym środku ich codzienności - w czasie parzenia herbaty, porannej kąpieli i śniadania. Wszystko jest prawdziwe: herbatę zalewa się wrzątkiem, w samochodzie czuć zapach rozgrzanej tapicerki, spalin, taniej konserwy mięsnej i rozlanej do kieliszków żubrówki.
Przedstawienie przez cały czas trzyma w napięciu. Pozbawione jest dłużyzn i zbędnych ozdobników. Teatr Wiczy gra na emocjach widzów. Odtwórcy głównych ról Radosław Smużny i Krystian Wieczyński wydobywają z tekstu wszelkie jego emocjonalne i humorystyczne walory, bez ocierania się o pretensjonalność czy nadekspresywność. 
Pod sam koniec widowiska samochód rusza. Kierowca grozi drugiemu bohaterowi, ż go zabije. W tym czasie wszystko w samochodzie się trzęsie - z półek spadają różne przedmioty, drzwi od kempingowej łazienki bezwładnie zamykają się i otwierają.
Autor: GG (Grzegorz Giedrys)
 
Gazeta Wyborcza, magazyn 6 - 12 lutego 2004
 
EMIGRANCI W MERCEDESIE
 
Teatr Wiczy rozpoczął kolejny rok swojej działalności od fajerwerków. W sobotę odbyła się premiera Emigrantów na podstawie dramatu Sławomira Mrożka.
 
Teatr Wiczy wystawił swoich Emigrantów na parkingu przy Woli Zamkowej w starym, kempingowym Mercedesie. [...] W takich warunkach nie trzeba było do swojej roli przekonywać ludzi, zajmujących ostatnie rzędy foteli i posługiwać się wyrazistą, czasami karykaturalną, mimiką czy gestykulacją. [...] Radosław Smużny i Krystian Wieczyński wydobyli z tekstu wszelkie jago emocjonalne i humorystyczne walory, jednak bez ocierania się o pretensjonalność czy nadekspresywność.
Publiczność zastaje bohaterów jakby w samym środku ich codzienności - w czasie parzenia herbaty, porannej kąpieli i śniadania. Na trak małej przestrzeni odpada wykorzystanie wszelkich rekwizytów imitujących rzeczywistość. Tutaj wszystko musiało być prawdziwe: herbatę zalewano wrzątkiem, w samochodzie unosiły się zapachy rozgrzanej tapicerki, spalin, taniej konserwy mięsnej i rozlanej do kieliszków żubrówki.[...]
Przedstawienie przez cały czas trwania trzyma w napięciu - jest pozbawione dłużyzn i zbędnych ozdobników. Teatr Wiczy zagrał umiejętnie na emocjach widzów, którzy w pewnym momencie mogli poczuć się zagrożeni. W tym czasie wszystko w samochodzie się trzęsie - z półek spadają różne przedmioty, drzwi od kempingowej łazienki bezwładnie zamykają się i otwierają. Publiczność jest autentycznie przerażona.
Toruńscy Emigranci to nie tylko śmiała i nowatorska inscenizacja. W tej nieco odświeżonej wersji dramatu Mrożka pytania o polskość brzmią nadal przerażająco aktualnie. Ani razu publiczność premierowego spektaklu nie miała prawa poczuć się jak w teatrze. [...]
 
Autor: Grzegorz Giedrys
 
Gazeta Wyborcza, 2 lutego 2004
 
 ROBIĄ TEATR W AUCIE
 
 - Takiego przedstawienia jeszcze nie było - zapewnia Radek Smużny(26l.), aktor Teatru Wiczy z Torunia.
 
- Gramy Emigrantów Sławomira Mrożka i, jak to u emigrantów, gnieździmy się w gruchocie. Jest toaleta, zlewozmywak, kuchenka... Gotujemy herbatę, smażymy mielonkę. I dajemy przedstawienie o dwóch samotnych facetach za granicą - inteligencie i robolu, których wszystko dzieli, a łączy tylko wspólne lokum - opowiada Smużny.
 W Emigrantach Smużny gra robotnika. Niedawno , u boku samego Russella Crowe, występował w hollywoodzkim filmie "Pan i Władca. Na krańcu Świata". Film otrzymał właśnie 10 nominacji do Oscara. Drugą rolę w Emigrantach ma Krystian Wieczyński (28l.), który w wakacje zarabia na ulicach Paryża jako mim. Radek i Krystian, żeby bywać w świecie, nie muszą emigrować.
 - Rozmowy dwóch Polaków na emigracji nadal brzmią swojsko. Posłuchajcie sami - zachęca Smużny do wizyty w teatrze - aucie.
 
Autor: Zofia Kraszewska
 
Super Express, 4 lutego 2004
 
 
JAK DRZYMAŁA
 
Najnowsza inscenizacja Teatru Wiczy przypomina... reality show.
 
Kłócą się i godzą. Obrażają i współczują. Los rzucił ich daleko od domu, od ojczyzny. Jak to emigrantów, którzy ruszyli w świat, by zarobić, coś w życiu zmienić, bo tam w kraju beznadzieja, bieda. Kiedy dawno temu oglądałem w " Horzycy" inscenizację "Emigrantów" Sławomira Mrożka, do której scenerię stanowiły podziemia teatru, nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że Mrożek popełnił w tym przypadku dość doraźną publicystykę (zwłaszcza w kontekście takich dzieł jak choćby "Tango"). Owszem, zbudował wyraziste postaci, nadał i m oraz ich problemom uniwersalne piętno, ale cała sytuacja jawiła się jako coś z gatunku "tu i teraz". Bo to wtedy fala Polaków wyjeżdżała "za chlebem", szczególnie do Niemiec, Austrii, Francji. Ba, wyemigrowała całkiem spora część pokolenia, które w PRL - owskiej Polsce nie widziało dla siebie miejsca i szans.
 
Teatr dziewięciu widzów
 
Tamci toruńscy Emigranci zaprezentowani zostali w scenerii kotłowni. Teraz Teatr Wiczy postanowił zagrać Emigrantów w ... samochodzie. Pomysł - gdy o nim po raz pierwszy usłyszałem, wydawał się być z tych nie do zrealizowania. No bo niby jak aktorów, rekwizyty oraz widzów pomieścić w aucie. Teatr jednego... widza? No może dwóch - trzech? W końcu okazało się, że dziewięciu. Tyle osób mieści się na tylnej kanapie 33 - letniego mercedesa L 508 D, dawnej "więźniarki", potem przerobionej na wóz kempingowy, który twórcy widowiska wyszperali w jednym z warsztatów samochodowych.[...] Na najnowszej inscenizacji Emigrantów  nikt mnie powinien się nudzić.
Para XX i AA czyli Radosław Smużny i Krystian Wieczyński, traktuje nas w swym aucie jak starych znajomych. [...] Towarzyszymy więc bohaterom w ich codzienności, widzimy jak się wściekają, jak przeżywają rozterki, jak skaczą sobie do oczu, jak się godzą. Bo każdy z nich to skrajnie inny typ. AA to intelektualista [...], a XX to prostaczek [...]
 
Euromigranci
 
Twórcy spektaklu wspominają coś o "współczesnym wozie Drzymały". Sugerują, aby tytuł widowiska zapisywać jako €migranci ( z E zastąpionym przez znaczek euro). Bo sztuka Mrożka ma być pretekstem do refleksji o współczesnej emigracji. Tej w przededniu naszego wejścia do Unii Europejskiej. Za czasów prapremiery Emigrantów (rok1974) motywacje XX i AA były równie popularne wśród opuszczających tamtą Polskę. Teraz szala zdecydowanie przechyliła się w stronę XX. [...] Kilka dni temu sporą sensację wywołała informacja o wynikach badań przeprowadzonych wśród studentów najbardziej prestiżowych szkół wyższych w Warszawie. Wyszło na to, że mniej więcej połowa z tych studentów po ukończeniu nauki chce wyjechać z Polski. Toż to socjologiczny horror! Sięganie w takiej sytuacji po Emigrantów jest jak najbardziej na czasie.
Ale oglądając najnowszą inscenizację Emigrantów z naprawdę bardzo przekonującymi kreacjami Smużnego i Wieczyńskiego (obaj ponoć w życiu sporo się nawędrowali po świecie i rzeczywiście doświadczyli losu gastarbeiterów).
 
Autor: Winicjusz Szulc
 
Nowości, 6 lutego 2004